Przeklęty zamek 2


Kiedyś, przed wielu laty, jezioro Miedwie było większe. Sięgało aż po wzgórza Jęczydołu, aż do Bielkowa podchodziło. Ale zarządzono meliorację i wody jeziora opadły. Na uzyskanej w ten sposób ziemi osiedlali się koloniści. Nic jednak nie ruszyło ogromnej dziury w ziemi koło Jęczydołu na wzgórzu nad jeziorem . Ludzie tu czasem żwir wybierali, ale na ogół unikano tego miejsca, mówiąc, że tu straszy. Tylko dziki się tu zadomowiły, lub kobiecina jakaś za grzybami tu przydreptała.

A historia tego miejsca jest taka: dawno, dawno temu stał tu zamek wyniosły, co na jezioro z góry spoglądał. W zamku tym mieszkał rycerz-rozbójnik, który napadał na karawany kupieckie, dążące drugim brzegiem Miedwia do Kołobrzegu po sól i jantar, czyli bursztyn. Jego zamek, ukryty na drugim brzegu jeziora, nie był łatwy do wytropienia, a obrabowanych kupców rycerz-rozbójnik bądź zabijał na miejscu, bądź też rodzina danego kupca okup wielki za niego złożyła. Nazywano tego rycerza Ślepowronem, jako, że był ślepy na jedno oko, co jednak  nie przeszkadzało mu w zbójeckim procederze.

A miał ten Ślepowron córkę jedynaczkę Anulkę. Kochał ją po swojemu, ale na krok jej z zamku nie puszczał. Ogród kazał dla niej urządzić w obrębie zamku i tylko tu mogła spacerować. Pilnowali jej zaufani słudzy Ślepowrona, którzy gardłem odpowiadali za dziewczynę. I rosła tak Anula w tym zamknięciu i coraz większa tęsknota za wolnością  ją dopadała, za swobodą. Z daleka tylko wpatrywała się w wody Miedwia i wyobrażała sobie, jak pięknie musi być na swobodzie.

ukryty skarbAż razu jednego Ślepowron wyjechał z zamku ze swoją watahą w wielkim pośpiechu. Doniesiono mu, że jedzie duża karawana bogatych kupców, a takiej okazji nie mógł Ślepowron przepuścić. Ruszył tedy galopem wraz ze swoimi kamratami na drugi brzeg jeziora. A Anula skorzystała z nieobecności ojca podkrada się pod mur zamku. Usłużny giermek, który się w niej podkochiwał zostawił jej długi sznur, po którym opuściła się w zarośla okalające zamek. Tu czekał na nią giermek i razem puścili się w stronę jeziora. Anula pijana wręcz była tą wolnością niespodziewaną, nadziwić się nie mogła wszystkim urokom przyrody. Ale szczęście skończyło się niebawem, bo Ślepowron wrócił nieco wcześniej i nie zastawszy córki, zarządził pościg. Wnet pochwycono Anulę i giermka i padłszy na kolana, błagała Ślepowrona o litość dla tych dzieci. Ale ten kopnąwszy starowinę wrzasnął: „Precz z nimi!”. Wtedy podniosła się matka giermka i wskazując ręką niebo, krzyknęła: „Zgiń, przepadnij ty i ten twój zamek przeklęty, niech nigdy już tu człowiek nie zamieszka!” W tym momencie zadrżało, zawirowało piorun z jasnego nieba trzasnął w zamek. Rozsypał się on jak domek z kart, tylko wielka dziura pozostała w ziemi.

Mówiono potem długo, że w piwnicach tego zamczyska były wielkie skarby, które Ślepowron na kupcach zdobył. Podobno leżą tam do dziś, ale ludzie boją się Ślepowrona, który pilnuje swoich skarbów.


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

2 komentarzy do “Przeklęty zamek