Stargardzkie Legendy


Wężowy dzwon Mariackiej wieży

Na początku XVIII wieku kościół Mariacki w Stargardzie otrzymał wiele nowych elementów wyposażenia, między innymi organy, witraże, epitafia i dzwony. Nowo fundowany dzwon miał być wykonany ze stopionych darów mieszczaństwa. Rozpalono więc ogień pod wielkim kotłem ustawionym przed kościołem. Mieszczanie podchodzili i wrzucali doń różne metalowe przedmioty. Bogatsi ofiarowywali na ten cel srebrne i złote naczynia i ozdoby. Ci, których […]

Żmija

Otwór w sklepieniu kościoła Mariackiego

Na temat otworu w kościele Mariackim znalazłem kilka podań, trochę różnią się od siebie, niemniej łączy je jedno – osoba diabła. W kościele Mariackim w Stargardzie kiedyś bezbożni ludzie grali w karty. Po czasie dołączył do nich diabeł i powiedział: „Najdumniejszego z waszego kręgu zabieram ze sobą. Kto to jest?” Był wśród nich jeden, który zawsze nosił skromny lniany kitel […]

Jan Czeslaw Moniuszko "Gra w karty"

Zakryty talar

W Stargardzie przed wielu laty mieszaki pewien człowiek, który posiadał zakrytego talara, którego zdobył w następujący sposób. Wziął sobie czarnego kota, na którym nie można było znaleźć ani jednego białego włosa. Wsadził go do worka, który uprzednio bardzo starannie zawiązał. Gdy przyszła noc noworoczna poszedł z nim o 12 godzinie do głównych drzwi kościoła Mariackiego. Zapukał i powiedział, że ma […]

Nowy talar stargardzki

Diabeł jako upiorny siwy koń między Reitfurt a Chociwlem 1

Był kiedyś czeladnik ciesielski z Dobrzan, imieniem Eske, który około św.. Jana w pobliskim Chociwlu miał się nająć jako pracownik budowlany. Praca miała się zacząć w poniedziałek. Tymczasem w niedzielę czeladnicy z Chociwla i okolicy świętowali „poranną mowę” bądź „kwartał”. Było to wielkie święto. Uroczyście dokoła obnoszono skrzynię cechową. Podczas „porannej mowy”, przy rozmaitych uciechach, brać rzemieślnicza powoływała także nowych […]

Czeladnik konno

O Miedwieckiej Sieji 1

Legenda mówi, że pewnego razu przybył do Kołbacza z dalekiej południowej krainy nowy opat o imieniu Bruno. Nie podobała mu się nowa okolica, pełna błota i jesiennej szarugi. Wciąż wracał myślami do swoich ciepłych i suchych stron. Nie smakowały mu ciężkie i tłuste potrawy wspólnych zakonnych posiłków. Z niechęcią pił podpiwek czy jęczmienne piwo. Marzyły mu się wyborne wina z […]

Jezioro Miedwie