Stargard


Płaskorzeźba na wieży kolegiaty NMP

Czerwcowy ranek wstawał rześki, promienny. Bezchmurne niebo błękitniało nad Stargardem, a słoneczko ozłacało dachy domów. Chmary gołębi polatywały nad kościelną wieżą niczym srebrzyste kule na tle nieba, zaś jaskółki śmigały wysoko. Wszędzie panował jeszcze poranny spokój – wszak to niedziela i ludzie nie spieszyli wczesnym brzaskiem do swoich zajęć. Ale wkrótce zaskrzypiały wierzeje w kasztelańskim dworzyszczu i zaczęła się niezwykła […]


Maszkara z Kluczewa

W cieniu boru leżała wioseczka mała, ot, kilkanaście chałup zaledwie tuliło się do lasu. Niedaleko, nad rzeką Iną leżał gród wielki, wspaniały, Stargardem zwany. Ale tu, w wiosce Kluczewo cicho było i zdawało się, prawie bezludnie. Ludzie przeważnie byli na polu lub w lesie, który ich żywił i osłaniał – radzi byli z jego bliskości. Ściągali stamtąd wielkie pnie do […]

maszkara w kamieniu

Gdy się Chrystus rodzi… cód narodzin w Marianowie

     Znów zima… Znów sypnęło śniegiem, wiatry hulały polami i drzewa łamały się pod naporem białego puchu. Jedyne, co tę zimę znośną czyniło, to niezbyt srogi mróz i częste długotrwałe odwilże. Wtedy ludziom jakoś lżej robiło się na sercu, bo po prawdzie żyć było ciężko. Nastał czas wojny trzydziestoletniej: raz hordy żołdaków cesarskich, raz szwedzkich ciągnęły przez miasta i wsie […]


Gawlikowy Bluszcz na Kolegiacie w Stargardzie

Było ponuro, cienie nocy długo nie chciały ustąpić z uliczek Stargardu. Deszcz wciskał się zimną wilgocią w każdy zakamarek, a w wielkich kałużach przeglądało się ołowiane niebo. Zziębnięte gołębie kuliły się pod okapami domów, a psy chowały się po szopach i gankach. Na rzece Inie mokły przycumowane stateczki. Nawet wróble nie kwapiły się do zbierania rozsypanego ziarna. Była niedziela i […]

Kolegiata NMP i Gawlikowy Bluszcz

O żołnierzach zamienionych w drzewa w Osowie

Wieczór wschodził ciszą. Śnieg nie topniał już pod butami, zwarł się, przymarzł i towarzyszył krokom cichym skrzypieniem. Na widnokręgu widniała ściana lasu i rosła, w miarę jak zbliżali się ku niej. Sił im nie brakło. Szli obaj równym, sprężystym krokiem, szybko przemierzając przestrzeń ośnieżonego ścierniska. W oddali zamigotało światełko przebijające się przez ciemną linię drzew. Przystanęli. —    Tam jest jakaś […]

Piechota nadwiślańska